Od około 2012r. w praktyce prawa pojawia się problem tzw. polisolokat. Już samo, potoczne nazewnictwo budzi kontrowersje. Właściwa nazwa powyżej instytucji to ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Jak wskazuje właściwa nazwa instytucja łączy zawarcie umowy ubezpieczenia z jednoczesną inwestycją środków finansowych. Polisolokaty, jako produkt dość mało znany zdawał się być atrakcyjnym i przynoszącym duże zyski. Na liczne zalety wskazywali oferujący możliwość ich zakupu. Niestety praktyka pokazała, iż umowy polisolokat były przygotowywane w sposób tak zawiły, że praktycznie niemożliwym dla przeciętnego konsumenta było zrozumienie instytucji do której przystępował. W efekcie często inwestujący duże środki finansowe klienci zawierali długoletnie umowy bez możliwości wcześniejszego ich zerwania lub przy ogromnych karach finansowych za przedterminowe odstąpienie od umowy. Dodatkowo pojawiały się obowiązki klientów o których nie byli w żaden sposób informowani.

Raport Rzecznika Ubezpieczonych do którego pokrzywdzeni klienci kierowali swoje skargi wskazuje, iż napotykano następujące problemy związane z polisolokatami:

  • klientom oferowano umowy ubezpieczenia jako bezpiecznej lokaty z wysokim zyskiem tymczasem niejednokrotnie dochodziło do utraty przez klientów znacznej części wpłaconych środków (nawet 100%) w przypadku rozwiązania umowy przed upływem okresu wskazanego w dniu jej zawarcia;

  • klientów nie informowano, że umowa do której przystępują jest umową ze składką regularną, płatną np co roku przez 15 lat, a nie składką jednorazową; W ten sposób pomimo, iż klienci wpłacali już na początku kapitał o znacznej wielkości zmuszeni byli do dalszego inwestowania, pod rygorem utraty swoich środków finansowych bądź zapłaty kar umownych;

  • pomimo obiecywanego zysku po zakończeniu trwania wieloletniej umowy ubezpieczenia klienci nie otrzymywali zwiększonego kapitału; powyższe spowodowane było tym, że zawierając umowę o ubezpieczenie z jednoczesną inwestycją środków finansowych klient zgadzał się na inwestowanie wniesionego przez siebie kapitału bez żadnej gwarancji zwrotu zainwestowanej kwoty oraz bez gwarancji zysku.

  • klientów nie informowano w dacie zawierania umowy o wysokich opłatach administracyjnych i innych, pobieranych w trakcie trwania umowy,

  • klientom podawano przed zawarciem umowy inne, błędne informacje co do istotnych elementów umowy np na temat przewidywanych gwarantowanych zysków (nawet kilkudziesięcioprocentowych) czy możliwości wycofania całości wpłaconych kwot w dowolnym momencie bez opłat i z zyskiem, nie stosowania opłaty likwidacyjnej lub jej wysokości. (Raport Rzecznika Ubezpieczonych z dnia 7 grudnia 2012r.)

Wartym uwagi jest, iż zapewniani o wysokim zysku klienci nie zdawali sobie sprawy z faktu, iż ich kapitał będzie inwestowany na zasadach rynku giełdy papierów wartościowych, co może łączyć się z natychmiastowym zyskiem bądź szybką stratą. Nawet ogromny zysk, uzyskany w czasie trwania wieloletniej umowy może poprzedzać następujące po nim straty i w efekcie klient polisolokat nie uzyskiwał zysku.

Klienci nie mieli także świadomości tego, że ubezpieczenie do którego przystępują nie jest tradycyjną formą ubezpieczenia, która gwarantuje wypłatę środków w razie zaistnienia szczególnej okoliczności. Przy tradycyjnej formie ubezpieczeń bowiem mamy z góry określoną tzw. sumę gwarantowaną, która zostanie wypłacona bez względu na zaistniałe okoliczności w tym uwarunkowania rynku finansowego. Polisolokaty, które nie przewidywały z góry określonej sumy do wypłaty na rzecz klienta po zakończonej umowie nie dawały klientom gwarancji wypłaty jakiejkolwiek kwoty. Jak wskazywał Rzecznik Ubezpieczonych jeżeli w momencie zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego wartość wpłaconych środków pieniężnych była równa zeru, to ubezpieczyciel nie miał zazwyczaj obowiązku wypłacić żadnej kwoty pieniężnej, bądź miał obowiązek wypłacenia niskiego świadczenia.

Co więcej polisolokaty gwarantowały klientom zazwyczaj przystąpienie do ubezpieczenia grupowego. Powyższy rodzaj ubezpieczenia jak wskazuje Rzecznik ubezpieczonych był „niezmiernie korzystny dla przedsiębiorców zaangażowanych w usługi ubezpieczeniowe, a więc zarówno dla ubezpieczycieli, banków, pośredników finansowych, doradców finansowych, ale także dla każdego innego podmiotu prawa handlowego, który na ubezpieczeniu chciałby zarobić”. Niestety, ubezpieczenie grupowe odbierało klientom liczne uprawnienia ustawowe, z których mogliby skorzystać jako strony umowy ubezpieczenia w ubezpieczeniu indywidualnym.

Instytucja polisolokat, choć jest niewątpliwie ciekawym zagadnieniem prawnym, jednoznacznie została uznana za naruszającą interesy konsumenta.

Polisolokaty – na czym polega to „oszustwo” ?

Komentarz do “Polisolokaty – na czym polega to „oszustwo” ?

  • 13 maja 2015 z 10:10
    Permalink

    Polisolokaty – dlaczego nikt nie powie wprost, że:
    1. problem istnieje od co najmniej 15 lat kiedy firmy ubezpieczeniowe weszły w układy z bankami by to cudo sprzedawać. 2. sprzedawały to wszystkie banki 3. dlaczego nikt nie podaje wprost nazw firm które je tworzyły tj. Egon, Skandia i inne oraz firm które oprócz banków je sprzedały a tzw doradca dostawał za sprzedaż 12-krotnść składki ( stąd tak wysokie straty przy wcześniejszym wyjściu likwidacji) 4. nie trzeba być mocno wyedukowanym by zrozumieć pułapki – niestety wszyscy ulegali ” mamy dla pana/pani coś specjalnego”, ” jest pan/pani wyjątkowy”, ‚ itd. 5. banki sprzedawały bo pobierały ogromne prowizje a plany trzeba było wykonać 5. pan D. Wółkiewicz napisał co napisał – dlaczego nie napisał tego co najmniej 10 lat temu. PODSUMOWANIE – ludzie lubią nabijać się w butelkę.

Dodaj komentarz