W ostatnim czasie wiele problemów stwarza zagadnienie tak zwanych polisolokat. Zagadnienie jest nie tylko interesujące, ale przysparza liczne problemy osobom, które postanowiły z nich skorzystać. Na wstępie warto zastanowić się czym właściwie jest polisolokata?

Polisolokata a właściwie ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym to umowa złożona z dwóch znanych prawnie instytucji. Pierwszą z nich jest polisa mająca na celu ubezpieczenie danego rodzaju druga zaś to lokata mająca charakter inwestycji. Jak wskazuje raport Rzecznika Ubezpieczonych „celem zawarcia umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym jest inwestycja i oszczędzanie w sposób alternatywny do produktów inwestycyjnych oferowanych przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych”. W praktyce zawarcie polisolokat było niezmiernie korzystne dla oferujących je podmiotów z uwagi na „złagodzenie wymogów bezpieczeństwa, nadzoru instytucjonalnego państwa, odpowiedzialności sprzedających, jak i wymogów informacyjnych”. Trudno natomiast aktualnie wskazać, jakie szczególne korzyści powyższa instytucja przynosiła konsumentom.

Niestety już w 2012r. w praktyce pojawił się problem z zawieraniem polisolokat oraz skutkami powyższego. Jak wskazuje Rzecznik Ubezpieczonych częstymi były sytuacje, kiedy osoby przystępujące do polisolokat nie miały w zasadzie świadomości czym rzeczywiście są te polisolokaty, gdyż niejednokrotnie byli oszukiwani i wprowadzani w błąd poprzez przekazanie im nieprawdziwych informacji na temat umowy, do której przystępują. Jak wynika z raportu Rzecznika Ubezpieczonych „z reguły potencjalni ubezpieczeni byli informowani, że umowa jest bezpieczną formą oszczędzania, gwarantującą zysk wyższy niż wynikający z tradycyjnej lokaty, umożliwiającą wypłatę wpłaconych pieniędzy w dowolnym momencie”. Przedstawiając ofertę prezentowano same zalety nie informując o kosztach związanych z przystąpieniem do polisolokaty. W efekcie jak wskazuje Rzecznik Ubezpieczonych zawierano umowy o przystąpienie do grupowego ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym – umowy wieloletniej, wymagającej stałych wpłat, z niekorzystnymi warunkami odstąpienia.

Jak to możliwe, że klienci zawierali tego typu umowy? Powyższe uzasadnia fakt, że zawierając przedmiotową umowę klienci polegali w zasadzie w pełni na informacjach udzielonych im przez oferującego polisę. Umowa ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym to bowiem umowa o bardzo wysokim stopniu skomplikowania, regulowana wieloma różnorodnymi wzorcami umownymi. Jak wskazuje raport Rzecznika Ubezpieczonych analiza treści przedmiotowej umowy, z uwagi na zagadnienia i mechanizmy prawno-finansowe przez zwykłego konsumenta była w praktyce niemożliwa. Nikt z oferujących polisolokatę nie dokonywał na rzecz konsumentów szczegółowej wykładni warunków umowy.

W efekcie klienci, którzy mieli za jednym razem zawrzeć umowę ubezpieczenia i inwestycji, stawali się stroną umowy nieprzynoszącej im większych zysków bądź niejednokrotnie narażającej na straty, od której odstąpienie okazywało się rażąco niekorzystne z uwagi na bardzo wysokie kary finansowe za wcześniejszą likwidację polisolokaty. Na szczęście wnoszone przez konsumentów skargi na warunki zawieranych polisolokat przyniosły oczekiwane rezultaty i zmianę ich pozycji prawnej.

O tym czy można uniknąć negatywnych skutków zawarcia polisolokat, oraz w jaki sposób osiągnąć powyższe rozważymy w kolejnym z artykułów.

Polisolokaty – wielka afera i płapka czy dobry sposób na oszczędzanie?

Komentarzy do 16 thoughts on “Polisolokaty – wielka afera i płapka czy dobry sposób na oszczędzanie?

  • 4 maja 2015 z 13:30
    Permalink

    Afera? Te polisolokaty to zwykłe oszustwo robione z premedytacją. Przecież dokładnie wiedzieli co sprzedają ale placówki Getin Banku pchały to wszystkim aby wyrobić normy. Dokładnie pamiętam jak mnie miła Pani zapewniała, że to najbezpieczniejsza i najrozsądniejsza forma oszczędzania. Nic nie wspominali o ogromnych opłątach likwidacyjnych itp. To jest taka sama afera jak amber gold. Wymyślili skomplikowaną i nie zrozumiałą umowę i wykorzystali to, że ludzie ufają bo przecież banki muszą postępować zgodnie z prawem.

  • 4 maja 2015 z 13:42
    Permalink

    No dokładnie wszystko miało wyglądać bajecznie. Zapomnieli wspomnieć tylko o detalu że jak chcesz wyciągnąć pieniądze to dostaniesz opłatę likwidacyjną nawet 100%

  • 4 maja 2015 z 13:50
    Permalink

    To, że jest to jedno wielkie oszustwo to chyba wie każdy to miał styczność z tym produktem – lepiej napisać artykuł jak szybko odzyskać pieniądze jak najmniejszym kosztem. Jedni piszą, że pozew indywidualny inni, że zbiorowy już w sumie nie wiadomo jak do tego się zabrać? każdy musi co innego

  • 4 maja 2015 z 14:49
    Permalink

    Mam pytanie. Mam w Skandii polisę, ale na razie nie chcę jej likwidować. Jak wymusić na nich usunięcie wpisów o tych horrendalnych opłatach z mojej polisy?

  • 5 maja 2015 z 21:11
    Permalink

    Poszukuję kancelarii która prowadzi pozwy zbiorowe – sprawa dotyczy Skandii, bardzo proszę o informacje czy ktoś już jest uczestnikiem takiego postępowania i jakie są koszty i jak to wygląda ?

  • 5 maja 2015 z 21:26
    Permalink

    Tak jest już takie pozew zbiorowy leży w sądzie od 2013 r. i ostatnio znów im termin poleciał teraz rozprawa ma być we wrześniu. Jak tak dalej pójdzie to przy pozwie zbiorowym o ile w ogóle to odzyskasz pieniądze za parę lat. Lepiej zatrudnić profesjonalnego prawnika i złożyć pozew samoodzielnie. Nie ryzykujesz wtedy wielu niespodzianek

  • 5 maja 2015 z 22:02
    Permalink

    Dokładnie tylko należy wybrać bardzo dobrego prawnika. ja przegrałem w sądzie II instancji ze Skandią. Sąd II instancji w całości odrzucił argumenty sądu I instancji który orzekł że Skandia stosuje klauzule niedozwolone. Całościowo się po mnie przejechał a na dodatek obciążył mnie kosztami sądowymi – prawie 6 tysięcy złotych.

  • 5 maja 2015 z 22:06
    Permalink

    Witam rezygnowałem z polisy w Aegon i po nałażeniu na nich kary zachowują się na razie w porządku. Zrezygnowali z opłaty likwidacyjnej całkowicie pobierają jedynie 1%. Myśle że inne firmy pójdą ich śladem pzdr.

  • 6 maja 2015 z 13:38
    Permalink

    Największym problemem pozwów zbiorowych jest czas uch trwania. Już nie tylko chodzi o zebranie osób zainteresowanych złożeniem samego pozwu ale samą prodecurę sądową . Całą procedurę masz podzieloną na część formalną oraz merytoryczną. Na etapie formalnym, sąd bada czy sam pozew jest prawidłowo sporządzony, a zgłoszone roszczenie nadaje się do rozpatrzenia w trybie powództwa zbiorowego. Na tym etapie Sąd nie zagłębia się nawet w kwestie merytoryczne sprawy, a prawnicy Towarzystw Ubezpieczeniowych, aby przedłużyć czas trwania sporu, koncentrują swe wysiłki na wykazywaniu, że sprawa nie nadaje się do tego trybu postępowania. Postanowienie kończące ten etap sprawy jest ponadto zaskarżalne, co sprawia, że sama weryfikacja formalna pozwu trwa często ponad rok. Następnie Sąd ustala skład grupy. Co to oznacza? W przypadku sporu o zapłatę – każdy uczestnik sporu zbiorowego musi dochodzić takiej samej kwoty. Istnieje co najwyżej możliwość utworzenie podgrup, jednakże każda z nich musi być co najmniej dwuosobowa. Postanowienie w tym przedmiocie również jest zasakrżalne. W rezultacie mogą minąć nawet 3 lata, zanim Sąd w ogóle przystąpi do badania sprawy pod względem merytorycznym . Moim zdaniem nie warto wchodzić w pozew zbiorowy przy tego typu sprawach.

  • 6 maja 2015 z 22:12
    Permalink

    Nie wiem czy we wszystkich przypadkach ale z całą pewnością w przypadku dwóch firm należących do wiodących na rynku było to bandyckie ograbienie mnie i żony ze składek płaconych przez 15-lat, po tym czasie otrzymaliśmy około połowy kwoty wpłaconej pomimo tego że w jednym przypadku nie było żadnych inwestycji tylko stopa 6% czyli minimalny zysk przy zerowym ryzyku jak mówiła umowa. Nie miejcie złudzeń traktują nas jak dzikie plemiona, które można bezkarnie okradać.

  • 8 maja 2015 z 10:25
    Permalink

    Ja mam w AXA naciągnęli mnie ale rozumiałem to bo to tylko 10lat akurat dobra oferta bo po 10 latach mogę wypłacić! jeśli stracę pracę w przeciągu 10lat i nie znajdę dobrze płatnej to STRACĘ WSZYSTKO!!!

  • 13 maja 2015 z 10:14
    Permalink

    polisolokaty to chytry podstęp banków nie mający nic wspólnego z korzyścią płynącą dla Klienta. Klienci są wprowadzani w błąd bo gdyby wiedzieli z czym wiąże się ten produkt część z nich a byłaby to większa część nie skorzystałaby z tego produktu. Teraz powinien sypać się pozew za pozwem i pozwem poganiać. Ja bym nie odpuściła.

  • 18 maja 2015 z 14:31
    Permalink

    Pieniądze można odzyskać tylko trzeba ich pozwać i to nie w pozwie zbiorowym bo to kolejny raz nabijanie ludzi w butelkę tylko tym razem przez kancelarie adwokackie tylko normalnie w postępowaniu indywidualnym. Ja tak zrobiłem i sprawę wygrałem dość szybko.

Dodaj komentarz